To nie jest spór „socjalizm kontra liberalizm”. To kwestia bezpieczeństwa i elementarnych standardów cywilizacyjnych. A celebryci, którzy promują śmieciówki, normalizują praktyki szkodliwe społecznie, ekonomicznie i zdrowotnie.
W polskiej debacie o rynku pracy coraz częściej pojawia się zjawisko, które jeszcze dekadę temu uchodziło za wstydliwe: celebryci i influencerzy otwarcie chwalą się zatrudnianiem na umowach śmieciowych. W rozmowie Piotra Szumlewicza i Piotra Nowaka padają przykłady znanych osób, które nie tylko korzystają z nieetatowych form zatrudnienia, ale wręcz budują na tym swój wizerunek. Dyskusja odsłania szerszy problem – masowe omijanie prawa pracy i społeczna akceptacja dla praktyk, które w świetle przepisów są po prostu bezprawne.
Prawo jest jasne. Praktyka – patologiczna
Rozmowa otwiera się przypomnieniem fundamentalnego artykułu Kodeksu Pracy. To on definiuje, czym jest stosunek pracy: podporządkowanie, miejsce i czas pracy, wykonywanie poleceń pracodawcy. Jeśli te warunki są spełnione – musi być etat. Bez względu na to, jak strony nazwą umowę.
Szumlewicz podkreśla, że nie jest to „lewacka interpretacja”, lecz obowiązujące prawo. A jednak w Polsce setki tysięcy osób pracują na zleceniu lub dziele w warunkach typowych dla etatu. Państwo? „Ani be, ani me”.
Nowak dodaje, że problemem nie jest brak przepisów, lecz brak ich egzekwowania. Gdyby policja ignorowała jazdę po alkoholu, pijanych kierowców byłoby więcej. Na rynku pracy działa dokładnie ten sam mechanizm.
Znani, którzy zatrudniają na umowach śmieciowych #CzasNaZwiązki - Piotr Szumlewicz, Piotr Nowak
Śmieciówki jako model biznesowy
Wielu przedsiębiorców uważa omijanie prawa za przejaw „zaradności”. Jeśli firma nie jest w stanie funkcjonować bez łamania przepisów, to – jak mówią prowadzący – powinna po prostu upaść. W zdrowej gospodarce takie podmioty zastępują lepiej zorganizowane uczciwe firmy.
Argument o rzekomym wzroście bezrobocia po ograniczeniu śmieciówek również zostaje obalony. W krajach UE, gdzie umowy cywilnoprawne są marginalne, bezrobocie jest niskie. W Polsce – mimo rosnącej płacy minimalnej – również utrzymuje się na poziomie 2–3%.
Mentzen jako symbol patologii
Najmocniejszy fragment rozmowy dotyczy Sławomira Mentzena. Szumlewicz od miesięcy analizuje jego ogłoszenia rekrutacyjne i wskazuje, że kancelaria polityka Konfederacji oferuje:
- umowę zlecenie zamiast etatu,
- pełny wymiar godzin,
- stawki balansujące na granicy minimalnej,
- oczekiwanie pracy „ponad normę” i bez work-life balance.
Co więcej, Mentzen publicznie twierdził, że „w Polsce nie ma przedsiębiorcy, który działa zgodnie z prawem pracy”. Zdaniem prowadzących to klasyczna projekcja: ktoś, kto sam łamie przepisy, zakłada, że robią to wszyscy.
Znani, którzy zatrudniają na umowach śmieciowych #CzasNaZwiązki - Piotr Szumlewicz, Piotr Nowak
Celebryci, którzy nie znają prawa
Drugim przykładem jest raper Tede, który w programie śniadaniowym narzekał, że musiał „miesiącami płacić pracownikom na chorobowym”. Problem w tym, że pracodawca płaci tylko przez pierwsze 33 dni – resztę pokrywa ZUS. Prowadzący wskazują, że wielu celebrytów nie zna podstaw prawa pracy, a mimo to publicznie komentuje rynek pracy, wzmacniając fałszywe narracje.
Dlaczego to groźne?
Rozmówcy podkreślają, że śmieciówki to nie tylko brak urlopu czy łatwość zwolnienia. To także:
- brak przepisów BHP,
- większe ryzyko wypadków,
- gorsza jakość usług (np. lekarze pracujący 38 godzin bez przerwy),
- przerzucanie kosztów zdrowotnych i społecznych na pracowników.
To nie jest spór „socjalizm kontra liberalizm”. To kwestia bezpieczeństwa i elementarnych standardów cywilizacyjnych.
Kto naprawdę broni śmieciówek?
W rozmowie pojawia się też wątek polityczny. Rząd Donalda Tuska próbował wycofać się z unijnego „kamienia milowego” dotyczącego wzmocnienia kontroli nad umowami cywilnoprawnymi. Komisja Europejska odmówiła. Prowadzący ironizują, że Tusk może teraz wejść na „wojenną ścieżkę z Brukselą”, broniąc patologii, którą wcześniej krytykował.
Śmieciówki to nie elastyczność. To fikcja
Szumlewicz i Nowak podsumowują: w 99,9% przypadków nie ma żadnej wątpliwości, czy powinna być umowa o pracę. Problemem nie jest prawo, lecz jego obchodzenie. A celebryci, którzy promują śmieciówki, normalizują praktyki szkodliwe społecznie, ekonomicznie i zdrowotnie.
To nie jest spór ideologiczny. To pytanie, czy Polska chce być krajem europejskim – czy krajem, w którym „zaradność” oznacza łamanie prawa.
