Kim jesteśmy Wesprzyj Reset Przyjaciele Ramówka Słuchaj online Słuchaj online
kraj

Gdy Karol Nawrocki bez skrępowania ściska dłonie ludzi związanych z neonazizmem, gdy przemoc staje się rozrywką, a nienawiść – „opinią”, trudno mówić o marginalnych incydentach. Granice dopuszczalności przesuwają się coraz dalej.

Kontakty Prezydenta Karola Nawrockiego z ludźmi ze środowisk skrajnie prawicowych i przestępczych, jego symboliczne gesty wobec kibolskich bojówek oraz sprzeciw wobec regulacji porządkujących przestrzeń internetową rodzą pytania o granice odpowiedzialności głowy państwa. Coraz więcej wskazuje na to, że przemoc i radykalizm przestają być w Polsce marginesem – a zaczynają przenikać do głównego nurtu życia publicznego. 

Wspólny język z przestępcami 

Jednym z najmocniejszych obrazów, które wybrzmiały w rozmowie, jest scena serdecznego powitania prezydenta Karola Nawrockiego z mężczyzną znanym w środowisku kibolskim jako „Dragon”. To postać wielokrotnie karana, łączona z brutalnymi pobiciami, nawoływaniem do nienawiści i działalnością neonazistowską. Prezydent nie tylko nie zdystansował się od tej relacji, ale publicznie mówił o „wspólnym języku” i byciu „razem”. 

Dla wielu obserwatorów to gest symboliczny – sygnał wysyłany nie do zwykłych kibiców, którzy stanowią zdecydowaną większość stadionowej publiczności, lecz do najbardziej radykalnego, przemocowego marginesu. Marginesu, gdzie od lat kibolstwo łączy się z przestępczością zorganizowaną, ideologią nienawiści i kultem brutalnej siły. 

Freak Fighty będą zakazane? | Prezydent zbija piątki z nazistami

Przemoc widziana z bliska 

W rozmowie Piotra Szumlewicza i Piotra Nowaka powraca również osobiste świadectwo jednego z uczestników Marszu Równości w Białymstoku w 2019 roku – wydarzenia, które przeszło do historii jako jeden z najbardziej brutalnych przykładów ataku tłumu na pokojową demonstrację. Krew na ulicach, kamienie lecące w stronę nastolatek, bierność policji i obecność tych samych osób, które dziś pojawiają się na oficjalnych wydarzeniach z udziałem prezydenta. 

To właśnie w takich momentach pytanie o „wspólny język” nabiera dramatycznego znaczenia. Czy chodzi o język narodowych symboli? Czy raczej o język pięści, pogardy i zastraszania? 

Kalkulacja polityczna zamiast przypadku 

Rozmówcy nie mają wątpliwości: tego typu gesty nie są przypadkowe. Prezydent – nawet jeśli nie uchodzi za wybitnego stratega – doskonale wie, z kim się spotyka i jaki sygnał wysyła. Radykalne środowiska, choć nieliczne, są wyjątkowo zdyscyplinowane, aktywne w sieci i gotowe do agresywnej mobilizacji. To elektorat głośny, widoczny i skuteczny w narzucaniu narracji. 

Problem polega na tym, że flirt z przemocą działa jak mechanizm normalizacji. To, co jeszcze kilka lat temu było jednoznacznie potępiane, dziś bywa relatywizowane, usprawiedliwiane lub przemilczane. 

Freak Fighty będą zakazane? | Prezydent zbija piątki z nazistami

Patogale jako lustro społeczne 

Drugim ważnym wątkiem rozmowy jest fenomen gal typu Fame MMA – widowisk, w których przemoc, upokorzenie i skrajne postacie stają się towarem medialnym. Przykład Marianny Schreiber, jej agresywnej postawy wobec znacznie słabszej rywalki oraz powiązań ze środowiskami skrajnej prawicy pokazuje, jak patologia bywa dziś nagradzana widzialnością i pieniędzmi. 

To nie jest sport – to spektakl społecznej degrengolady, w którym liczy się nie umiejętność, lecz zdolność do wzbudzania skandalu. Problem zaczyna się wtedy, gdy takie widowiska przestają być niszą, a stają się elementem głównego nurtu kultury masowej, komentowanym przez duże media. 

Państwo, które się cofa 

Na tym tle szczególnie niepokojąco brzmi sprzeciw prezydenta wobec regulacji mających ograniczyć przemoc i dezinformację w internecie. Weto wobec rozwiązań wdrażających unijną dyrektywę DSA zostało uzasadnione hasłami o wolności słowa i rzekomej „cenzurze rodem z Orwella”. 

Tymczasem chodziło o szybkie usuwanie treści pedofilskich, gróźb karalnych, zorganizowanej dezinformacji i mowy nienawiści – narzędzi realnie wykorzystywanych w wojnie hybrydowej przeciwko Polsce. Paradoks polega na tym, że prezydent, który sam przyznaje istnienie takiego zagrożenia, blokuje instrumenty służące obronie państwa i obywateli. 

Reset Obywatelski
Bez kompromisów i bez cenzury. Tworzone tak przez dziennikarzy, jak i odbiorców, bo medium obywatelskie musi być interaktywne. Burzymy czwartą ścianę między dziennikarzami a odbiorcami.

Granice zostały przesunięte 

Z rozmowy wyłania się obraz państwa, w którym granice dopuszczalności przesuwają się coraz dalej. Gdy prezydent bez skrępowania ściska dłonie ludzi związanych z neonazizmem, gdy przemoc staje się rozrywką, a nienawiść – „opinią”, trudno mówić o marginalnych incydentach. 

To nie są już pojedyncze skandale. To proces. A jego skutki – normalizacja brutalności, przyzwolenie na pogardę i osłabienie instytucji – mogą okazać się znacznie trwalsze niż chwilowe polityczne zyski. 

Czy Maduro i Trump są siebie warci? - Piotr Szumlewicz i Piotr Nowak

Udostępnij

Tagi

Dołącz do nas

Podoba Ci się?

Obywateluj z nami