Kim jesteśmy Wesprzyj Reset Przyjaciele Ramówka Słuchaj online Słuchaj online
świat

Rozmowa Pawła Sito z Krzysztofem Rakiem odsłania obraz Niemiec, które przez lata żyły mitem własnej perfekcji, a dziś zderzają się z konsekwencjami zaniedbań infrastrukturalnych, błędów politycznych i niepokojącej bezradności służb.

Gdy 50 tysięcy Berlińczyków marzło bez prądu, niemieckie elity polityczne… nie przyszły do pracy. 

Awaria, którą wywołała skrajnie lewicowa Grupa Wulkan (Vulkangruppe), sparaliżowała część Berlina i ujawniła coś znacznie poważniejszego niż tylko dziurę w kablach wysokiego napięcia. Sabotaż stał się testem odporności państwa — i testem, którego Berlin nie zdał. 

Berlin: metropolia, która zgasła 

Atak na infrastrukturę energetyczną stolicy Niemiec odciął od prądu dziesiątki tysięcy mieszkańców. W środku zimy, przy temperaturach poniżej zera, ludzie utknęli w mieszkaniach bez ogrzewania, światła i wind. Starszych ewakuowano do szkół, gdzie burmistrz Berlina… robił sobie zdjęcia. 

Najbardziej uderzające jest jednak to, czego nie zrobiono. Burmistrz nie pojawił się w pracy w dniu ataku. Kanclerz milczał przez kolejne doby. Służby nie potrafiły wskazać ani liczebności Grupy Wulkan, ani jej struktury, ani nawet podstawowych danych, choć organizacja działa od 2011 roku i otwarcie deklaruje ataki na infrastrukturę krytyczną. 

Czy Niemcy znów będą potężne? - dr Krzysztof Rak - Paweł Sito

Niemcy: państwo sukcesu, które przestało inwestować 

Rak przypomina, że to nie jest przypadek. Od początku XXI wieku Niemcy konsekwentnie oszczędzały na infrastrukturze — drogowej, kolejowej, energetycznej. Model gospodarczy oparty na eksporcie i nadwyżkach budżetowych doprowadził do dramatycznego zaniedbania podstawowych systemów państwa. 

Efekt? 

  • berliński S-Bahn od lat jest symbolem chaosu, 
  • modernizacje kluczowych węzłów kolejowych paraliżują ruch na miesiące, 
  • pociągi międzynarodowe są notorycznie opóźnione lub odwoływane, 
  • lotnisko BER stało się globalnym memem, 
  • a teraz — sabotaż potrafi wyłączyć pół miasta na tydzień. 

To nie jest incydent. To diagnoza. 

Rosja? Hybrydowa wojna? A może po prostu zaniedbanie? 

W niemieckich i polskich mediach natychmiast pojawiły się sugestie, że za atakiem może stać Rosja. Rak studzi emocje: nie ma na to żadnych dowodów, nawet poszlak. To raczej odruch — gdy coś idzie źle, winny jest Kreml. 

Prawdziwy problem jest inny: Niemcy nie są przygotowane na wojnę hybrydową, choć żyją w jej cieniu. Jeśli grupa ekologicznych ekstremistów potrafi sparaliżować stolicę, to co zrobiłby przeciwnik dysponujący realnymi zasobami? 

Europa się zmienia. Niemcy stoją w miejscu 

W rozmowie pojawia się jeszcze jeden wątek: geopolityczna rewolucja. Putin — paradoksalnie — doprowadził do: 

  • zjednoczenia Zachodu, 
  • wejścia Szwecji i Finlandii do NATO, 
  • wzmocnienia flanki wschodniej, 
  • budowy ukraińskiej tożsamości narodowej, 
  • osłabienia Rosji i uzależnienia jej od Chin. 

W tym nowym układzie Niemcy wydają się zagubione, spóźnione, niezdolne do strategicznego myślenia. Sabotaż w Berlinie jest tylko symbolem większej choroby. 

Czy Niemcy znów będą potężne? - dr Krzysztof Rak - Paweł Sito

Czy Niemcy wyciągną wnioski? 

Rak mówi wprost: państwo, które przez dekady uchodziło za wzór organizacji, dziś przypomina „bardak”. A sabotaż Grupy Wulkan nie jest tylko incydentem — to sygnał alarmowy. Test, który pokazał, że niemiecka infrastruktura, polityka i służby bezpieczeństwa są znacznie słabsze, niż chcielibyśmy wierzyć. 

Pytanie brzmi: czy Berlin potraktuje ten atak jako ostrzeżenie, czy jako kolejną niewygodną historię, którą przykryje komunikatem prasowym? 

Reset Obywatelski
Bez kompromisów i bez cenzury. Tworzone tak przez dziennikarzy, jak i odbiorców, bo medium obywatelskie musi być interaktywne. Burzymy czwartą ścianę między dziennikarzami a odbiorcami.

Udostępnij

Tagi

Dołącz do nas

Podoba Ci się?

Obywateluj z nami